|
Wpisał: Admin
|
|
22.02.2008. |
PARKOWA BALLADANie byłem tutaj od dawna, ale dzisiaj wróciły wspomnienia. Bardzo miłe wspomnienia... - zadumał się starszy mężczyzna a na jego dojrzałą, pomarszczoną twarz padły promienie jesiennego słońca, któremu właśnie udało się przecisnąć między koronami kasztanowców otaczających taras Parkowej. Po blisko trzydziestoletnim pobycie w Australii Stanisław Kornacki postanowił wrócić do swojego rodzinnego miasta. Pierwszy, sentymentalny spacer zakończył w swoim ulubionym niegdyś lokalu. Siedzący z nim przy stoliku, 34-letni syn Tomasz uśmiechnął się. - Podczas twojej nieobecności w Radomiu wiele się zmieniło, ale są miejsca niezmienne. Na przykład Parkowa - stwierdził. - Niezmieniona? O czym ty mówisz chłopcze? Kiedyś tu było zupełnie inaczej. O wiele skromniej. Zacząłem tu bywać na przełomie lat 50-tych i 60-tych. Kawiarnia nazywała się wtedy Latona. Miała swój styl, ale trudno było znaleźć miejsce bo nie było jeszcze tarasu. Czasami tylko w ciepłe dni wynosili kilka stolików przed budynek - opowiadał staruszek. - Od kiedy istnieje ten lokal? - spytał Tomasz. - Nie wiem, mój ojciec twierdził, że był już przed wojną a w czasie okupacji Niemcy urządzili tu stajnie. Ale trochę nie chce mi się w to wierzyć - przyznał Stanisław Kornacki. Wypił łyk kawy i przymknął oczy, by odbyć podróż w przeszłość. Do czasów, gdy jako młody licealista - zwany przez kolegów Korn, często odwiedział z przyjaciółmi Latonę. I musiał stosować fortele, by kelener zechciał sprzedać mu "setkę".Początki Parkowej (Latony) są osnute mgiełką tajemnicy. Według Sebastiana Piątkowskiego, historyka z Archiwum Państwowego w Radomiu trudno uzasadnić teorię o istnieniu w tym miejscu kawiarni już przed II wojną światową. Choć trzeba podkreślić, że Park Kościuszki był w tamtych czasach jednym z centrów życia towarzyskiego miasta. Teren otaczało solidne ogrodzenie a wieczorem alejkami przechodził stróż, który dzwonkiem ogłaszał zamknięcie parku. - W miejscu, gdzie dziś stoi Parkowa mógł znajdować się budynek administracyjny. Niewykluczone, że Niemcy faktycznie wykorzystali go na stajnie, ponieważ Park Kościuszki znalazł się wewnątrz dzielnicy niemieckiej, niedostępnej dla polskich mieszkańców Radomia - wyjaśnia Sebastian Piątkowski. |
|
Zmieniony ( 22.02.2008. )
|